Home > Gospodarka > Firmy pogłębiają podział Polski
Firmy pogłębiają podział Polski Drukuj
Nowości
czwartek, 24 marca 2011 11:00

Najwięcej nowych inwestycji nadal trafia na Górny i Dolny Śląsk, na Mazowsze i do województwa łódzkiego. Ściana Wschodnia odstrasza słabą infrastrukturą oraz niedostatkiem wykwalifikowanych pracowników.

Inwestorzy coraz mocniej dzielą Polskę. Z blisko tysiąca miejsc wytypowanych pod nowe inwestycje od stycznia 2010 do połowy marca 2011 przez Polską Agencję Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ) przeszło połowa z nich znajduje się w czterech województwach: śląskim, łódzkim, dolnośląskim i mazowieckim. Na ulokowanie się w regionach wschodnich mało kto reflektuje. W ciągu ostatnich 14 miesięcy w województwie podlaskim wytypowano zaledwie 11 terenów mogących odpowiadać potrzebom inwestorów, w lubelskim 13, a w podkarpackim 33. Najmniej atrakcyjnym dla nowych inwestycji okazało się województwo świętokrzyskie. Tam zostało wyznaczonych jedynie siedem lokalizacji. Całkowitym przeciwieństwem jest tymczasem południe i centrum kraju. Na Śląsku inwestorom zaproponowano 127 działek pod inwestycje, w rejonie Wrocławia 104, w województwie łódzkim 122. Te trzy województwa mają to, co do inwestycji jest niezbędne: tereny już przygotowane pod budowę, dobrze skomunikowane. Do tego dochodzą jeszcze duże i chłonne rynki zbytu.

Z takimi atutami Ściana Wschodnia przegrywa już na starcie o kilka długości: słabą infrastrukturą drogową i kolejową, brakiem dostępu do portów, lotnisk, czy wreszcie brakami wykwalifikowanych kadr. – Trudno się dziwić, że zainteresowanie inwestorów lokowaniem się wokół wschodnich granic jest znikome – mówi prezes PAIIZ Sławomir Majman.

Przegraną pozycję wschodnich i północnych województw potwierdzają wyniki specjalnych stref ekonomicznych. W całym 2010 roku trzy strefy na północy kraju – słupska, suwalska i warmińsko-mazurska – podpisały zaledwie 15 umów z inwestorami. Tymczasem blisko dwa razy tyle zezwoleń wydała jedna tylko strefa wałbrzyska, gdzie nowe inwestycje utworzą ponad 4 tys. nowych miejsc pracy.

Prócz nowych etatów Polskę dzielą także zainwestowane pieniądze. Zaledwie trzy strefy w południowej i zachodniej części kraju – katowicka, wałbrzyska i kostrzyńsko-słubicka – przyciągnęły w ubiegłym roku kapitał warty przeszło 2 mld zł. Jest to niewiele mniej niż pozostałe 11 stref łącznie.

Ta przepaść może się jeszcze pogłębiać. – Od stycznia przyciągnęliśmy już pięć nowych inwestycji wartych łącznie 350 mln zł – mówi Agnieszka Simkiewicz, project manager w wałbrzyskiej SSE. Z kolei strefa suwalska na przeciwległym krańcu Polski "zaklepała" sobie trzy inwestycje warte zaledwie nieco ponad jedną dziewiątą tego co wałbrzyska – 42 mln zł – ale to i tak duży sukces. – Dopóki nie zaoferujemy dużo większego poziomu wsparcia inwestycji niż na południu i zachodzie kraju, dopóty pozostaniemy nie tylko Polską B, ale nawet D – stwierdza wiceprezes Suwalskiej SSE Zbigniew Góralczyk.

W 2009 roku strategiczne dla gospodarki inwestycje wspierane przez budżet ulokowały się w centralnej, zachodniej i południowej Polsce. Z blisko 40 przedsięwzięć tylko jedno – inwestycja firmy MTU w Rzeszowie – było objęte rządowym programem wsparcia na Ścianie Wschodniej. Z kolei w połowie poprzedniego roku, z blisko 20 nowych dotacji, na wschód nie trafiła żadna.

Eksperci z firm doradczych zwracają uwagę, że terenom na wschodzie niewiele pomoże nawet program operacyjny "Rozwój Polski wschodniej". – Oferuje on wsparcie dla lokalnej administracji czy otoczenia biznesu. Ale brakuje bezpośredniej pomocy dla firm – mówi dyrektor w Ernst & Young Paweł Tynel.

W marazmie inwestycyjnym na ścianie wschodniej mogą jednak zdarzyć się wyjątki. Największa inwestycja ubiegłego roku – budowa fabryki należącego do szwedzkiego koncernu Ikea – ulokowała się w gminie Orla na Podlasiu. Przedsięwzięcie warte 140 mln euro pozwoli tam utworzyć blisko 2 tys. nowych miejsc pracy. Na tym się nie skończy, ponieważ władze gminy już zabiegają o ściągnięcie do siebie firm współpracujących z Ikeą. – Prowadzimy w tej sprawie zaawansowane rozmowy. Liczę na kilka firm – mówi wójt gminy Orla Piotr Selwesiuk.

Inwestorzy uważają, że w promowaniu walorów Polski w wschodniej nie ma sensu zachęcać do niej wszystkich. – Trzeba rozdzielić atuty: zaawansowane inwestycje ściągać do województw zachodnich, prostsze na wschód. Magnesem mogą stać się niższe koszty pracy – sugeruje Jacek Levernes, szef centrów usługowych HP na Europę, Afrykę i Środkowy Wschód.

Źródło: Rzeczpospolita